wtorek, 16 lutego 2016

Zielono mi... (chyba)

Wzięło mnie coś na zielono, to chyba nadchodząca wiosna. Tak więc zieleń w trzech odsłonach pierścionkowych.
Pierwszy, bardzo okazały, oryginalny w kształcie, zatopiłam w nim mini dmuchawca, a dla kontrastu dodałam nieco zabarwionej, zielonej żywicy.


Drugi w tradycyjnym obłym kształcie. Zatopiłam w nim leśnego chrobotka. Żywica jest transparentna, ale lekko zielonkawa.


Trzeci ma kształt geometryczny, nieco kanciasty ale bardzo ciekawy. Część zielona, a część transparentna z zatopioną opaską drobnych kryształków.


Który podoba się Wam najbardziej?

2 komentarze:

  1. Wszystkie są świetne, ale ten drugi przypomina pierścionek jakiejś elfiej damy ;)

    OdpowiedzUsuń